23
sie
Kategoria: Wywiady

Kilka lat temu Marcin Kreis założył na jednym z portali społecznościowych grupę miłośników reaktywacji linii Gorlice – Kraków. Dzisiaj ta grupa liczy ponad 2 tysiące członków a sam założyciel aktywnie działa na rzecz powrotu pociągów w region gorlicki. 

 

Specjalnie dla nas komentuje ostatnie informacje o uruchomieniu połączenia kolejowego Kraków – Gorlice – Jasło.

Marcin Kreis: Jak odniesiesz się do ostatnich informacji o uruchomieniu połączenia Kraków – Gorlice – Jasło. 

We wrześniu ubiegłego roku Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego obiecał nam pociąg do Gorlic. Aby zapewnić dojazd do Krakowa mieszkańcom Biecza i Jasła rozważane było jego skomunikowanie z szynobusem Rzeszów - Gorlice. W związku z remontem linii rzeszowskiej zawieszone zostało kursowanie szynobusu a pociąg z Krakowa do Jasła pojedzie ale z pominięciem Gorlic (pociąg pojedzie jedynie przez Gorlice Zagórzany). Dla mieszkańców Gorlic takie rozwiązanie jest zdecydowanie niekorzystne, gdyż wymaga dojazdu na własną rękę ponad 5 km (5,5 km od stacji Gorlice do stacji Gorlice Zagórzany), a niestety oferta komunikacji miejskiej zupełnie nie odpowiada godzinom kursowania pociągów. Ponadto przystanek autobusowy jest oddalony kilkaset metrów od stacji kolejowej. Myślę więc, że taka niezbyt atrakcyjna oferta może spotkać się ze znikomym zainteresowaniem gorliczan.

Marcin Kreis: A co z Bieczem.  Twoim zdaniem skorzysta na tym połączeniu?

 Jeśli chodzi o Biecz - na pewno połączenie bezpośrednie jest bardziej atrakcyjne, jednak czy przesiadka w Zagórzanach "drzwi w drzwi" między pociągami stojącymi przy tym samym peronie byłaby dużą uciążliwością? 

Marcin Kreis: Nie zapominajmy, że w tym wszystkim ważna jest też frekwencja na całej trasie

Kolejną kwestią są koszty połączenia i frekwencja - w obecnym kształcie pociąg po przyjeździe do Jasła będzie wracał do Nowego Sącza (frekwencja w nim będzie zapewne nie duża). Przy skomunikowaniu z rzeszowskim szynobusem trasa zjazdowa byłaby znacznie krótsza, więc i koszty byłby dużo mniejsze. Po zakończeniu remontu linii rzeszowskiej, gdyby miał powrócić szynobus do Rzeszowa przy jednoczesnym utrzymaniu kursów Kraków - Jasło mielibyśmy do czynienia z sytuacją kursowania dwóch pociągów w każdym kierunku o podobnej porze - z Gorlic Zagórzan do Jasła jechałby pociąg z Krakowa a oraz kurs "zjazdowy" szynobusu a z Jasła szynobus z Rzeszowa a nieco później kurs "zjazdowy" do Nowego Sącza. Czy Urzędy Marszałkowskie zdecydują się na takie rozwiązanie?  Można mieć duże wątpliwości. Obawiam się, że spowoduje to, że szynobus do Rzeszowa już do nas nie wróci. Głównym kryterium, które zdecyduje o tym czy połączenie do Krakowa zostanie utrzymane będzie frekwencja, a co za tym idzie rentowność połączenia. Jeśli pociąg ominie Gorlice - frekwencja będzie zdecydowanie niższa, a wydłużone kursy zjazdowe podniosą koszty. Czy takie połączenie zatem się utrzyma? W efekcie może się okazać, że najpierw stracimy połączenie do Rzeszowa (wszystko wskazuje, że zostało na razie zawieszone do wiosny), a potem z powodu niższej frekwencji przy wyższych kosztach również połączenie do Krakowa. Skomunikowane na stacji Gorlice Zagórzany pociągi w piątek Kraków - Gorlice oraz Rzeszów - Gorlice a w niedzielę w odwrotnych relacjach przy stosunkowo niewielkiej uciążliwości dla mieszkańców Biecza i Jasła, a dużemu ułatwieniu dla mieszkańców Gorlic pozwoliłyby uzyskać większą frekwencję w obu pociągach (na kursach "zjazdowych" dowoziłyby sobie pasażerów) zmniejszyć koszty pociągu do Krakowa oraz uzasadnić dopłatę Gorlic do połączenia. Utrzymanie kursowania do Jasła będzie utwierdzało przekonanie wielu osób, że niestety UMWM bardziej troszczy się o zapewnienie połączeń kolejowych miastu powiatowemu z Podkarpacia niż własnemu miastu powiatowemu - Gorlicom.

Grzegorz Rybczyk
2017© naszbiecz.pl; Projekt: Maciej Mańka

Niniejszy serwis internetowy stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies - zmień ustawienia swojej przeglądarki.