10
cze
Kategoria: Wywiady

O trudnej misji burmistrza, pomaganiu i pracy do późna rozmawia z Mirosławem Wędrychowiczem Burmistrzem Biecza najmłodsza dziennikarka portalu naszbiecz.pl Daria Mucha. 

 

Naszbiecz.pl: Czym według Pana powinien cechować się dobry burmistrz?

Mirosław Wędrychowicz: Z pewnością burmistrz powinien być osobą otwartą na drugiego  człowieka, umieć słuchać i służyć. Taka osoba powinna mieć za swoje życiowe motto służbę drugiemu człowiekowi, a nie budowanie swojego wizerunku. Ważne też będzie pytanie czy łatwo być dobrym burmistrzem? Muszę powiedzieć, że jest to bardzo trudne zadanie. Głównie z uwagi na to, że ,,paleta” potrzeb mieszkańców jest bardzo szeroka. Począwszy od problemów życiowych, bo z takimi bardzo często przychodzą mieszkańcy, po duże inwestycje czy wydarzenia kulturalne. 

Naszbiecz: Można zatem śmiało stwierdzić, że misją burmistrza jest pomoc i wspieranie mieszkańców.

Mirosław Wędrychowicz: Wydaje mi się, że ten mój mikrokosmos  tworzą  właśnie te potrzeby ludzi. Być może czasem z perspektywy gminy wydają się czymś małym czy też nieistotnym, ale z perspektywy osoby, która z tym kłopotem przychodzi  to są sprawy najważniejsze. Jakże często nie udaje się ich rozwiązać od razu. Pierwszy kontakt z urzędem, z osobą która albo wysłucha albo nie, czasem rozstrzyga o dalszym życiu człowieka. Pamiętam taką sytuację, którą opowiedziano mi gdy jeszcze byłem w Gorlicach (nie będę oczywiście wymieniał tu nazwisk i urzędu, bo nie mogę). Do jednego z urzędów na naszym terenie przyszedł mieszkaniec prosząc o pomoc w znalezieniu mieszkania i pracy. Usłyszał tylko, że gdyby chcieć rozwiązać ten problem to ta osoba musiałaby stracić na to jeden dzień. I właściwie z czym ona ma wyjść z tego urzędu? Bez jakiegokolwiek wsparcia? Spowodowało to poważne kłopoty i w psychice i w życiu tej osoby. Przyznam szczerze, że gdy usłyszałem tą opowieść  to sformatowało się moje myślenie, że nie można nikomu odmawiać pomocy, nawet wtedy gdy to trochę wykracza po za granicę kompetencji  czy  możliwości w danej chwili. Te osoby muszą uzyskać pomoc i wsparcie w tym miejscu. Nasza gmina jest terenem biednym i każdego dnia z podobnymi problemami przychodzi kilka lub nawet kilkanaście osób. Przyznam szczerze, że w urzędzie często jestem do 18:00 a czasami do 19:00. Ten czas jest w 2/3 wypełniony takimi spotkaniami.

Naszbiecz.pl: Kiedy uda się pomóc takiej osobie czuje Pan zadowolenie?

Mirosław Wędrychowicz: Zawsze mam olbrzymią radość jeżeli uda mi się komuś pomóc i rozwiązać czyjś życiowy problem. Wydaje mi się, że mam więcej radości z tych małych sukcesów, których nie widać i o których nie mówię. Pewnie te osoby też o tym nie mówią. To taka nasza tajemnica. Przyznam, że daje mi  to, często  więcej radości niż duże spektakularne  inwestycje.  I tak mam od kilkunastu lat. Brzemię śmierci najbliższej osoby jeszcze bardziej ten obszar otwiera. Więc z tej perspektywy trudno jest być dobrym burmistrzem. Bo trudno jest pogodzić czas pomiędzy osobami, które czekają na pomoc i tym co jest prozą życia codziennego w tym urzędzie, czyli papiery, dokumenty, dopilnowanie wszystkiego, przeczytanie wszystkich dokumentów, podpisanie ich, zdobywanie pieniędzy na inwestycje, przetargi, umowy, nadzory nad i inwestycjami, strategia rozwoju. Całe szczęście, że mamy w urzędzie sympatyczne i kompetentne koleżeństwo. 

Naszbiecz.pl Można być burmistrzem na etat?

Mirosław Wędrychowicz: Gdy się chce być dobrym burmistrzem to nie można zamknąć tego urzędu o 15:00 tylko trzeba tutaj być tyle, ile potrzeba. Do tego dochodzą soboty, niedziele. Także i to pytanie jest bardzo ważne i warto je sobie zadać gdy szykujemy się do jakiejś działalności samorządowej. W dużej mierze dotyczy to także urzędników.

Naszbiecz.pl: Czy z perspektywy mieszkańców jest Pan dobrym burmistrzem?

Mirosław Wędrychowicz: Boże, nie wiem. Chciałbym żeby tak było, ale nie wiem. Staram się bardzo, by zasłużyć u naszych mieszkańców na taką opinię. Czy się kiedyś doczekam? Nie robiłem żadnego badania opinii publicznej. Najlepiej pójść na targ w poniedziałek i zapytać ludzi co o mnie mówią. To wszystko jest bardzo trudne, bo jakże łatwo dzisiaj, w dobie wszechobecnego internetu, stać się ofiarą pomówień, przez  ludzi, którzy mają po prostu złe intencje.  Każdy, kto pełni funkcję publiczną musi się z tym liczyć. Na co dzień  staram się o ty nie myśleć, bo i tak na to nie mamy żadnego wpływu. Róbmy swoje jak śpiewał W.Młynarski.

Rozmawiała Daria Mucha 

Daria Mucha
2017© naszbiecz.pl; Projekt: Maciej Mańka

Niniejszy serwis internetowy stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies - zmień ustawienia swojej przeglądarki.